Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby
Szanowny Użytkowniku,
Zanim klikniesz 'Przejdź do serwisu', prosimy o przeczytanie tej informacji.
Zgodnie z art. 13 ust. 1 ogólnego rozporządzenia o ochronie danych osobowych z dnia 27 kwietnia 2016 r. (RODO), informujemy, iż Państwa dane osobowe zawarte w plikach cookies są przetwarzane w celu i zakresie niezbędnym do udostępniania niektórych funkcjonalności serwisu. W przypadku braku zgody na takie przetwarzanie prosimy o zmianę ustawień w stosowanej przez Państwa przeglądarce internetowej.
Administratorem Pani/Pana danych osobowych jest GO-MEDIA, z siedzibą ul. Stanisława Betleja 12 lok 10, 35-303 Rzeszów, VAT-ID: PL792-209-42-66.
Podanie danych jest dobrowolne ale niezbędne w celu świadczenia spersonalizowanej reklamy oraz dostępu do niektórych funkcjonalności serwisu.
Posiada Pani/Pan prawo dostępu do treści swoich danych i ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania, prawo do przenoszenia danych, prawo do cofnięcia zgody w dowolnym momencie bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania, wszelkie wnioski dotyczące wskazanych powyżej praw prosimy kierować na adres email: gomedia@interia.pl.
dane mogą być udostępniane przez Administratora podmiotom: Netsprint S.A., Google LLC, Stroer Digital Operations sp. z o.o., w celu prowadzenia spersonalizowanej reklamy oraz dostępu do niektórych funkcjonalności serwisu.
podane dane będą przetwarzane na podstawie zgody tj. art. 6 ust. 1 pkt i zgodnie z treścią ogólnego rozporządzenia o ochronie danych.
dane osobowe będą przechowywane do czasu cofnięcia zgody.
ma Pan/Pani prawo wniesienia skargi do GIODO gdy uzna Pani/Pan, iż przetwarzanie danych osobowych Pani/Pana dotyczących narusza przepisy ogólnego rozporządzenia o ochronie danych osobowych z dnia 27 kwietnia 2016 r.
klikmapa.pl
Run away from the everyday


15:43:38 10/07/2017

Spirit's stories - prolog + słówko ode mnie

A więc - po roku nieobecności (w zaokrągleniu - było ciut dłużej niż rok, przyznaję), wreszcie coś ruszyłam na tym blogu. Szata graficzna wciąż w pracy - głównie dlatego, że dopiero się za nią zabrałam.

Wypadałoby się jednak wyspowiadać przed wami - otóż moi drodzy, studia zajmują sporą część mojego życia (zwłaszcza, że są dzienne, a w wolnym czasie dorabiam sobie w sklepie, więc automatycznie pozostała - bardzo mała - ilość czasu jest przeznaczona dla przyjaciół). Ale że dla chcącego nic trudnego - nie chciało mi się. Tak wiem, to okropna zbrodnia.

Tak więc teraz, gdy już mi-się-chce (to takie misie, co zabierają mnieee, cza cza cza, Cleo jesteś wielka :D), korzystam z weny i wstawiam prolog opowieści, którą już dawno zapowiedziałam. Co więcej, prolog ten pojawi się również na Wattpadzie. Opowiadania, które piszę na tym serwisie, niebawem pojawią się również tutaj.

Jeśli chodzi o Córkę Smoka i Artemisa Fowla - pomysły wciąż mi się podobają i będą dokończone, niestety w skutek nieszczęśliwego zbiegu okoliczności straciłam wszystkie do tej pory napisane części, więc zaczynam niemal od zera. Nie zamierzam usuwać rozdziałów zamieszczonych na blogu, jednak mogą one ulec drobnym zmianom.

Tak więc Spirit's stories i Córka Smoka będą pojawiać się na stronie głównej na zmianę, choć na to drugie chyba będziecie musieli sporo poczekać.

Ale nie przedłużając, częstuję was prologiem:

---------------------------------------------------

Słońce delikatną, wieczorną łuną oświetlało ponure ulice miasta. Choć słowo „ponure” kojarzy się z obdrapanymi i obskurnymi miejscami, uliczki te miały dusze. Niejedną. Prawdę powiedziawszy, każdy przedmiot obdarzony był duszą osoby, która za życia często używała tego przedmiotu bądź też po prostu wybrała sobie go jako swój pośmiertny amulet.
   Amulety takie wybierało się samemu, jak twierdziły duchy. Podobno była to opcja lepsza od „tej drugiej”. Nikt tak naprawdę nie wiedział, co oznaczała inna opcja – duchy o tym nie mówiły, jednak nie wszystkie zdecydowały się pozostać. Część, jak to określały dusze wciąż istniejące, „poszła dalej”.
   Jednak te duchy, które postanowiły zostać, wcieliły się w swoje amulety, a właściwie zdecydowały, gdzie chciałyby rezydować, a specjalna komisja zatwierdziła to albo nie. Do tej pory, komisja ta odrzuciła wnioski tylko kilka razy. Po zakończeniu drugiej wojny światowej niejaki Adolf Hitler postanowił wcielić się w niedawno wyprodukowany niemiecki czołg. Zdecydowali, że mniejsze zło wyrządzi pozostając małym, rzadko używanym przedmiotem – cyrklem. Zamieszanie, które wywołał, sprawiło, że ponownie zmienili mu amulet (choć łączyło się to z masą papierów do wypełnienia) na zwykły, biały publiczny sedes. To i tak niewiele zmieniło, bo ludzie wciąż uciekają stamtąd z krzykiem.
   Należałoby tutaj wyjaśnić pewną kwestię. Otóż amulet to nie wisiorek z mnóstwem koralików odganiający złe duchy – żaden duch nie może istnieć bez zaczepienia w świecie materialnym. Za życia jest to ciało, po śmierci dowolny przedmiot, związany z duszą zmarłego emocjonalnie. Niektórzy jednak poświęcają swoją wieczność dla innych i wybierają na swoje amulety  przedmioty codziennego użytku, takie jak żelazka, telewizory, kanapy czy mikrofale. Dlatego też w każdym sklepie działy są podzielone na te, gdzie produkty działają „samoczynnie” oraz na przedmioty pozbawione duszy.
   Prawdę mówiąc, w każdym domu jest przynajmniej jeden duch. Ale nie u mnie. Nie ufam duchom. Choć nie mogą oddalić się od swoich amuletów, zdarzały się już takie, które za wszelką cenę próbowały. Nie wiem, jak się to dla nich skończyło, bo nikt nie chciał tego rozgłaszać. Komisja próbowała całą sprawę zatuszować. Ale ja dowiem się, co się stało. Dowiem się, dlaczego On zginął. I pozbędę się duchów raz na zawsze.

 


Głosuj (0)

littlelie [komentarzy 0] Komentuj




.:Strona Główna:.
=>Powrót

.:Odwiedziny:.
5131

.:Autorka:.
=> Autorka

.:Blog:.
=> Blog